Dzien-Biegacza-1404x640-1 Dzien-Biegacza-1404x640-1

Czerwiec upływa pod znakiem Dnia Biegacza. Dlatego do rozmowy zaprosiliśmy prawdziwych pasjonatów, dla których dużą część życia stanowi ciągłe przekraczanie granic i ustanawianie własnych rekordów czasowych. Poznajcie Karola i Piotra, których ścieżki splatają się nie tylko w Media4U, ale także podczas wspólnych startów.

 

Jak zaczęła się Twoja przygoda z bieganiem? 

 

Karol: Moja przygoda z bieganiem zaczęła się od postawienia sobie celu zdobycia trofeum Weterana Runmageddonu w sezonie 2018. Po swoim pierwszym starcie rok wcześniej, który wprawdzie zakończył się dotarciem do mety, lecz mocno dał mi się we znaki zarówno fizycznie, jak i psychicznie, wiedziałem, że aby je zdobyć, muszę się do tego przygotować. To właśnie ten okres przygotowawczy stał się początkiem mojej przygody z bieganiem. 

Piotr: Moja przygoda z bieganiem zaczęła się około 6 lat temu. Wcześniej było kilka podejść, ale brakowało mi regularności i konsekwencji. Dopiero z czasem bieganie stało się częścią mojego życia. Spotkałem też na mojej drodze bardzo fajnych ludzi, którzy zarazili mnie tą pasją i byli moimi mentorami.

 

Czy pamiętasz swój pierwszy bieg lub zawody? Jak je wspominasz?   

 

K: Pamiętam. Pierwszymi zawodami, w których wziąłem udział, był Finał Ligi Runmageddonu 2017 w Pabianicach. Wziąłem udział w biegu w formule Rekrut. Postanowiłem wtedy nie przygotowywać się do biegu i potraktować go jako test mojej ówczesnej formy. Bieg ukończyłem na granicy limitu czasu i z kontuzją barku, który podwichnąłem przy próbie pokonania skośnej ściany. Pomimo tego wspominam go dobrze, ponieważ to on zaszczepił we mnie chęć zdobycia trofeum Weterana Runmageddonu i sprawił, że zacząłem biegać. 

P: Tak, pamiętam swój pierwszy maraton górski. Byłem wtedy po kilku biegach na dystansie półmaratonu i maratonu . Czułem się trochę jak młody Bóg. Wydawało mi się, że popracowałem już na tyle że nic nie jest w stanie mnie zniszczyć . Tu przyszła lekcja pokory.  Na 15 km, przy podbiegu, zacząłem “odpływać”. Nierównomiernie rozłożyłem siły na początku biegu, źle zaplanowałem. To wynikało z braku pokory i doświadczenia. Na szczęście cała historia skończyła się pozytywnie i dzięki pomocy innych biegaczy i batonika 😊 ukończyłem ten bieg. Jednak zapamiętam tę lekcję na całe życie. 

 

Co najbardziej motywuje Cię do regularnych treningów?

 

K: Każdy trening to dla mnie tylko kolejne zadanie, które po prostu trzeba wykonać, więc nie potrzebuję specjalnej motywacji do ich robienia. Jednocześnie bardzo budujące jest obserwowanie u siebie, jak regularne treningi przynoszą efekty w postaci poprawiających się wyników, a w konsekwencji prowadzą do coraz większych osiągnięć. 

P: Najbardziej motywuje mnie przekraczanie własnych granic i świadomość, że dzięki systematycznej pracy mogę osiągać coraz większe cele. Dziś bieganie jest już dla mnie stylem życia. 

 

Prywatne zdjęcia udostępnione przez Karola Kowalika

 

Co daje Ci bieganie poza samym sportem? 

 

K: Poza samym sportem bieganie jest dla mnie sposobem na hartowanie charakteru, gdyż w moim przypadku wiąże się z wyznaczaniem sobie nowych wyzwań i cierpliwym pokonywaniem własnych barier, aby im sprostać. To także doskonały sposób na zadbanie o moje zdrowie zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Dodatkowo szczególnie te dłuższe treningi czy starty są dla mnie doskonałym czasem na przemyślenia. 

P: Bieganie daje mi nie tylko formę sportową, ale też spokojną  głowę, lepszą organizację dnia i ogromną dawkę energii. To również możliwość poznawania nowych miejsc, ludzi i ich historii. Miałem okazje biegać maratony w Czechach, Grecji, Hiszpanii, Turcji, Włoszech, Chorwacji. Piękno przyrody, tego, co widziałem, zostanie ze mną na zawsze. 

 

Jaki bieg albo moment biegowy wspominasz najlepiej? 

 

K: Mam wiele biegów i momentów, które dobrze wspominam. Jeśli miałbym wskazać tylko jeden, to byłby to mój pierwszy bieg po poważnej kontuzjiktóra przerwała moją rywalizację o trzecie z rzędu zwycięstwo w Lidze Runmageddonu po tym, jak doznałem zwichnięcia w stawie skokowym oraz złamania kilku kości w nodze w wyniku upadku z przeszkody. Tym biegiem był Górski Runmageddon w formule Ultra na dystansie 52 kilometrów, do którego przygotowywałem się niewiele ponad dwa miesiące od zakończenia rehabilitacji. Na 16 kilometrów przed metą moja noga była już bardzo mocno opuchnięta – praktycznie przestałem ją czuć. Pokonując marszem ostatnie kilometry, starałem się pogodzić z myślą, że choć ukończę bieg, to pierwszy raz nie zrobię tego w wyznaczonym limicie. Ostatecznie metę przekroczyłem jako przedostatni zawodnik z nieco ponad 2 minutami przed 12-godzinnym limitem i choć cieszy mnie zajmowanie wyższych miejsc, żadne inne nie cieszyło i nie dało mi tyle satysfakcji, co właśnie to przedostatnie. 

P: Mam kilku faworytów 😊 Pierwszy który zmienił moje myślenie to samozwańczy bieg ultra w górach Izerskich, w roku 2021. Wystartowaliśmy z moim kolegą, w Jakuszycach. Noc godz. 1:25 , przed nami dystans 51km i deszcz, który jak się potem okazało przestał padać dopiero nad ranem. Biłem się wtedy z myślami czy dam radę i delikatnie mówiąc nie przesadzam.  Jednak mocna głowa , wsparcie mentalne kolegi w myśl „dopóki walczysz jesteś zwycięzcą” – pomogło. Poczucie satysfakcji i spełnienia spowodowało , że wiem, iż warto sięgać po coś, co wydaje się niemożliwe do osiągnięcia.

 

Masz obecnie konkretny cel biegowy? 

 

K: Mam ich nawet kilka. Moim najbliższym celem jest przebiegnięcie półmaratonu poniżej 1,5 godziny, a celem na najbliższy rok jest złamanie 3 godzin w maratonie. W dalszej perspektywie chcę ukończyć bieg na 100 kilometrów oraz 100 mil. 

P: Obecnie moim największym celem i marzeniem jest przygotowanie się do startu i ukończenia pełnego Ironmana. Jednak najbliższe plany to bieg w czerwcu – Izery Ultra Trail 50 km.

Prywatne zdjęcia udostępnione przez Piotra Gawota

 

Jak przygotowujesz się do zawodów? 

 

K: Przygotowuję się i trenuję przez cały rok, ale bezpośrednio przed zawodami nie wykonuję już ciężkich jednostek treningowych, takich jak biegi progowe czy interwały. W tym okresie szczególnie dbam o odpowiednią ilość snu i regenerację. Na dwa dni przed startem oraz w dniu zawodów znacząco zwiększam spożycie węglowodanów. 

P: Do zawodów przygotowuję się regularnie i długofalowo. Obecnie biegam minimum 200 km miesięcznie, dbam o regenerację, odpowiednią objętość treningową i stopniowe budowanie wytrzymałości. 

 

Wolisz krótkie dystanse, półmaratony czy maratony i dlaczego? 

 

K: Wolę dłuższe dystanse, a zwłaszcza ultramaratonyponieważ właśnie na takich dystansach mogę w największym stopniu wykorzystać moje najmocniejsze cechy – odporność psychiczną oraz wytrzymałość i wytrwałość. Ponadto ultramaratony są też najczęściej biegami górskimi, a bieganie w górach to zupełnie inne przeżycie niż bieganie uliczne. Mimo to nie rezygnuję z biegów na krótszych dystansach, ponieważ są fundamentem treningu biegowego – budują szybkość, dynamikę i poprawiają pułap tlenowy.

P: Najbardziej pokochałem biegi górskie ultra. Lubię długie dystanse powyżej 50 km, bo uczą cierpliwości, pokory i walki z własnymi słabościami. Mam za sobą biegi na 50 km, 75 km i 100 km, które dały mi ogromne doświadczenie.

 

Najlepsza rada dla początkujących? 

 

K: Pierwszym celem każdego początkującego biegacza powinno być wypracowanie konsekwencji, ponieważ jeżeli ją wypracuje, to zdoła osiągnąć każdy kolejny postawiony sobie cel.

P: Nie porównuj się do innych i buduj formę krok po kroku. Daj sobie czas, lepiej wolniej, ale konsekwentnie do przodu 😊. Ja zaczynałem od kilku kilometrów, a dziś realizuję cele, które kiedyś wydawały się nierealne. Najważniejsze są regularność i praca z własną głową. 

 

Jednym zdaniem: czym jest dla Ciebie bieganie?

 

K: Bieganie jest dla mnie historią o wyznaczaniu własnych granic i ich pokonywaniu, aby móc wyznaczać nowe. 

 P: Bieganie jest dla mnie sposobem na ciągłe przekraczanie własnych granic i odkrywanie, że można więcej, niż się wydaje.