Trwa ładowanie...
W kolejnym wywiadzie chcemy przedstawić Wam naszego programistę PHP Oleksandra, który swoją przygodę z kodem zaczynał od prostego „Hello There”, a dziś z ciekawością podchodzi do coraz bardziej złożonych wyzwań.
Moja pierwsza linijka kodu to klasyk:
cout << „Hello There”;
C++ był moim pierwszym językiem, więc zaczynałem dokładnie, jak połowa ludzi w branży – od próby zmuszenia komputera, żeby coś do mnie powiedział.
Najtrudniejsze było, po prostu zacząć. Wchodziłem do branży tuż po Covidzie, więc ogarnięcie struktury projektów, procesów, serwisów i tego, jak to wszystko działa w praktyce, było lekkim chaosem. Typowe początki kariery w IT.
To łatwo, IDE. Teoretycznie można bez niego żyć, praktycznie – nie wiem, po co się tak męczyć. Wcześniej nie wyobrażałem sobie programowania bez VSCode a teraz bez PhpStorm.
Najciekawszy problem, jaki trafił mi się w pracy, to taki, który tak naprawdę wcale nie polegał na rozwiązaniu, tylko na… odtworzeniu go.
Czasem klient potrafi zrobić coś, czego absolutnie nie przewidziałbyś w żadnym scenariuszu testowym i wtedy zaczyna się prawdziwa zabawa w detektywa.
Who done it? Why done it? How done it?
Najtrudniejsze i jednocześnie najbardziej satysfakcjonujące jest właśnie znalezienie tego jednego absurdalnego przypadku, który wywraca wszystko do góry nogami.
Nie unikam całkowicie, ale staram się zachowywać duży dystans do podejścia typu „magiczne AI, które zrobi wszystko za mnie”.
Uważam, że AI świetnie sprawdza się jako narzędzie pomocnicze: do przyspieszania drobnych procesów, filtrowania zadań, optymalizacji czy refaktoryzacji. Nie jest jednak substytutem myślenia ani odpowiedzialności programisty. Oddanie pełnej kontroli automatom prędzej czy później kończy się trudnym do odtworzenia bugiem.
Po godzinach pracy zdecydowanie nie brakuje mi zajęć. Lubię czytać, szczególnie książki z uniwersum Black Library, ale także inne pozycje z gatunku science fiction.
Mam też sporą słabość do Warhammera 40k (i nie tylko) — składanie oraz malowanie modeli to dla mnie świetny sposób na oderwanie się od codziennego życia. Dużo czasu poświęcam również grom karcianym i planszowym, a o grach komputerowych mógłbym mówić bardzo długo
Pomimo tego wszystkiego niemal zawsze próbuję czegoś nowego — chętnie spróbowałbym na przykład zrobienia własnego drona 😄
Gdybym miał nieograniczone możliwości, chciałbym odwiedzić Antarktydę. Trudno powiedzieć dokładnie, dlaczego — po prostu to miejsce od dawna mnie fascynuje, a dodatkowo jest to coś realnego, bo istnieją wyprawy organizowane statkami.
Wiem, że jest tam zimno, surowo i daleko od komfortu… ale właśnie dlatego brzmi to jak wyjątkowe doświadczenie.
Szczerze mówiąc, nie jestem najlepszą osobą do opisywania samego siebie — wydaje mi się, że lepiej zrobiłby to ktoś, kto mnie dobrze zna.
Jeśli jednak muszę wybrać, to powiedziałbym, że jestem ciekawski, raczej pozytywnie nastawiony, choć czasem zdarza mi się trochę pomarudzić…
Tak — mam prosty rytuał, bez którego ciężko mi zacząć dzień. Parzenie herbaty, chwila patrzenia w okno i krótkie rozpisanie zadań na cały dzień — nie tylko tych związanych z pracą.
Pomaga mi to zebrać myśli i spokojnie wejść w dzień, chociaż nie zawsze jest tak jak sobie rozplanuję.
Na 100% w Łodzi polecam:
Copyrights © Media4U Sp. z o.o. All Rights Reserved.
Polityka prywatności